„Każdy boi się źle umrzeć,
ale nie każdy boi się źle żyć”
św. Augustyn
Zajmując się przez wiele lat diagnostyką, inaczej niż klasyczna psychologia, postrzegam zjawisko osób o zaburzonym charakterze, czyli z chorobami psychicznymi, osób uzależnionych (alkohol, narkotyki i inne), osób dominujących, manipulujących i narcystycznych. W tle tych osób znajdują się ci, którzy stają się ich ofiarami.
Ten artykuł służy temu, aby zaznajomić czytelników z naturą i strukturą energetyczną osób o zaburzonym charakterze, którzy są zasileni ciemną energią, mają samonapędzające się nawyki skłonne do negatywności (ciągłe wybieranie zła), oraz zaspokajania zwierzęcych instynktów, a z którymi to osobami, relacje dla najbliższych często są krzywdzące.
Rozpoznanie specyfiki tych zjawisk daje wiedzę, czego możemy się spodziewać w zachowaniu takich osób i jak możemy uniknąć wiktymizacji z ich strony (proces stawania się ofiarą, w wyniku wyrządzania krzywdy psychicznej i fizycznej przez sprawcę), lub zmniejszyć szkody, jakie mogą powstać w wyniku życia w takim otoczeniu.
Ofiary takich sytuacji, mając wiedzę, mogą przyjąć inną perspektywę niż dotychczas, która spowodowała nawet błędne przekonania dotyczące zachowń sprawcy. Można podjąć własne działania wewnętrzne, aby skutecznie sobie poradzić w takich sytuacjach, a swoją energię, przeznaczyć na kształtowanie własnego zachowania w stosunku do takich ludzi i dzięki temu, można odzyskać kontrolę nad własnym życiem.
Dusza jest nieśmiertelną świadomością, która zasila materialne, nietrwałe i zmieniające się w każdym życiu ciało człowieka i połączony z nim umysł, który jest kontynuacją kształtującego się poprzez wcielenia charakteru „JA”, czyli sposobu postrzegania siebie, zmieniających się przekonań i poziomu świadomości, co wydarza się dzięki doświadczaniu.
Nasza indywidualna rzeczywistość, w której przychodzi nam żyć, przyczynia nam wiedzy i rozwoju właśnie poprzez doświadczanie, które staje się nauką dla nas. Nasze przeznaczenie w obecnym życiu, nasz los – wynika więc z poziomu świadomości i rozwoju, jaki osiągnęliśmy podczas nauki na przestrzeni wcześniejszych wcieleń, oraz łączy się z podobnymi wzorcami osób z naszego rodu.
Jeśli zbyt daleko oddalimy się od Boga, od wiary, nie nauczyliśmy się odbierać życia przez miłość, to zaczyna nami rządzić nasze ego uzależnione od negatywności, od którego ciężko się uwolnić, bo jest ono podobne do skutków uzależnienia od alkoholu i narkotyków, które przejmują władzę oraz kontrolę nad człowiekiem i ciężko jest oprzeć się ich pokusom. Nasze zachowania stają się przyzwyczajeniem, a negatywne emocje kierujące nimi, rozprzestrzeniają się w naszym umyśle i zostajemy wchłonięci, przez niskie pola energetyczne i dostrajamy się do tych niskich częstotliwości.
Obecnie jest wysoki poziom agresji jawnej i ukrytej (manipulacje, intrygi, władza nad rodzicami, nad partnerem, małżonkiem), co służy realizowaniu własnych pragnień i zdobywaniu władzy nad innymi. Te procesy dzieją się nawet w rodzinach, co ma destrukcyjny wpływ na relacje.
W niskich polach energetycznych, działają istoty demoniczne psychiki (pasożyty duchowe). Przyjęłam określenie: istoty demoniczne psychiki. W różnych źródłach, można spotkać inne nazwy tego zjawiska.
W kościele wykonuje się egzorcyzmy, dla osób szczególnie mocno owładniętych przez takie istoty.
Osoba przeważnie „wzięła” je sobie w poprzednich wcieleniach, a w tym życiu obecna osobowość, albo będzie korzystać z tego zasilenia (przejawiając cechy charakteru istot), albo jest na etapie chęci pozbycia się już tego towarzystwa i człowiek będzie musiał się nieźle natrudzić, aby pozbyć się tego. Lub osoba przyjęła istoty w obecnym życiu.
Powodów zaproszenia takiego zasilenia zawsze jest wiele, ale nie następuje ono nigdy samo, bez przyczyny: bo osoba czuła się pokrzywdzona, wykorzystana, być może znalazła się w sytuacji zagrożenia życia, doznała tortur i niewolnictwa, lub sama znęcała się nad innymi, zazdrościła, chciała rywalizować i osiągać szybko sukces, chciała zemścić się, wymusić zmianę swojego losu, z powodu niewybaczenia, w wyniku trudnego dzieciństwa z toksycznym rodzicem (potem ofiara sama staje się katem), była zapatrzona w tych, którzy korzystając ze wsparcia takich istot stali się silni i czuli się „wszechmocni” itp. Powodów jest wiele, ale zawsze są one pozbawione czystych intencji i są skutkiem, wybierania negatywnych emocji i zła.
Człowiek dokonuje samousprawiedliwiania siebie (żyje się raz, inni też tak robią, muszę dbać o siebie), jest nieświadomy skutków jakie wywołują negatywne, agresywne, zwierzęce emocje, popełnianie przestępstw i łamanie przykazań dotyczących człowieczeństwa. Kiedy „zaciągniemy” sobie takie istoty, korzystamy z ich wsparcia, nikt się nie zastanawia nad ceną tego zjawiska. Skutki te pokazuje mój artykuł: „Przyczyny trudnego dzieciństwa i trudnego losu”, artykuły o dzieciach agresywnych oraz z klasyki literatury „Bajka o Panu Twardowskim” Adama Mickiewicza. Wzięcie sobie takich zwierzęcych istot, przyjęcie od nich wzmocnienia ma swoją cenę, nie jest bezpłatne, no i nie chcą one potem tak łatwo opuścić swojego nosiciela.
Istoty demoniczne psychiki wczepiają się w Duszę nawet na wiele wcieleń. Aby nie doznała ona całkowitej destrukcji, będzie się w końcu broniła. Wtedy właśnie zaczynają się wcielenia, podczas których osoba, która jest nosicielem istot, dostanie trudne doświadczanie własnego charakteru (lęki, czarnowidztwo, brak pogody ducha, przytłaczające niezadowolenie, depresja), co będzie męczyć osobę i utrudniać jej akceptowanie okoliczności życia (chociaż właśnie to zadanie ma do wykonania). Dzieje się tak dlatego, bo człowiek jedynie przez doświadczanie, jest w stanie się zmienić. I wtedy, zaczyna się bardzo powolny proces odzyskiwania Duszy, przez zmianę negatywnych przekonań i dążenie do światła.
Nie jest to łatwe, bo człowiek dostaje trudny los, a jego niski poziom świadomości nie ma jeszcze nawykowych, wyższych wartości wewnętrznych i nie potrafi wtedy, zintegrować swojego problemu w umyśle, nie potrafi zmienić emocji, od których jest uzależniony, dokonuje takich samych wyborów, zachowuje się jak wcześniej.
„Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem.” Arystoteles
Więc podczas tej drogi uzdrawiania Duszy, tym bardziej wydarzają się okoliczności, których człowiek nie chce, a potem w wyniku emocji, którymi się broni przed innymi, przed życiem – pojawiają się choroby i trudności.
Jeśli piszę, że ktoś ma istoty demoniczne w psychice, jest przez nie owładnięty i opętany, chodzi mi o to, że jego świadomość i podświadomość (emocjonalne wzorce z poprzednich wcieleń, które reagują agresywnością i zazdrością) – są zdominowane przez negatywne byty, od których człowiek nie potrafi się wyzwolić. Bo kiedy już raz weźmie się takie ciemne towarzystwo, to te istoty, tak łatwo nie opuszczają swojego nosiciela. Muszą się potem żywić energią innych osób z otoczenia, które człowiek je posiadający (nosiciel) – doprowadza do rozpaczy, do bezradności, znękania psychicznego, popadania w obłęd, do poczucia upokorzenia, niskiego poczucia wartości – bo potem z tak osłabionych ludzi, łatwo jest ciągnąć energię, którą zasilają się istoty.
Są istoty, które dają wzmocnienie egoizmu, agresywności, ciągłej walki, bezwzględności w postępowaniu i osiągania celu.
Są też takie, które doprowadzają „nosiciela” do upadku na samo dno alkoholizmu, narkomani i chorób psychicznych – ale w obu przypadkach, te osoby tłumią i ciągną w ciemność za sobą najbliższych.
Oba typy osobowości dokonują:
- jawnej agresji (przemoc, awantury, wyzwiska, poniżanie, wyśmiewanie)
- skrytej agresji (manipulacje, krętactwa, subtelne znękanie innych, kłamstwa, intrygi, osoba nie udziela jasnych odpowiedzi, nie mówi nic o sobie a wypytuje innych),
- są agresywno pasywne (rodzaj zemsty przez lenistwo, nie spełnianie próśb, odwlekanie w czasie, tłumaczenie się różnymi powodami),
- ich sumienie jest upośledzone (niewrażliwe na emocje i ranienie innych), *są pasywno niezależne (dbają tylko o siebie, są pasywne w relacji, nie dbają o innych i chronią swoją niezależność)
- są narcystyczne (poczucie bycia lepszym, potrzeba podziwu, nadmierne zaabsorbowanie tylko sobą, brak empatii, niszczy samoocenę swojej ofiary).
Jak rozpoznać, że jesteśmy pod wpływem istot demonicznych psychiki?
Osoby, które kierują się czystymi intencjami, są przytomne i świadome emocjonalnie, znają prawa psychologii duchowej, dość szybko zorientują się, że nie są sobą i jakieś negatywne emocje, rządzą nimi w niezdrowy sposób.
A osoby, które mają wcielenia na niskich moralnie poziomach świadomości lub są egoistyczne, pożądają władzy, nie mogą wybaczyć – próżny jest wysiłek tłumaczenia im, że są agresywni, że są niedobrzy dla innych i nieuczciwi.
Przy wysokim poziomie zawładnięcia człowieka przez tzw. wielokrotną ilość osobowości istot, mówię że: „Tam nie ma z kim rozmawiać.” Jest to tzw. „wydmuszka duchowa”, czyli materialne ciało człowieka, służące jako nosiciel dla istot demonicznych.
„Kiedy mówi się, że ktoś jest „opętany”, chodzi tak naprawdę o to, że jego świadomość została zdominowana przez negatywne pola atraktorowe, z których nie może sam się wyswobodzić. Korzystając z tej definicji możemy dostrzec, że całe segmenty społeczeństwa są tak mocno opętane, że same są całkowicie nieświadome motywów, które nimi kierują. Mądrość mówi nam, że czcimy albo niebo, albo piekło i w końcu stajemy się sługami jednego lub drugiego. Piekło nie jest stanem narzuconym przez osądzającego Boga, ale raczej nieuniknioną konsekwencją własnych decyzji. Piekło jest ostatecznym wynikiem ciągłego wybierania tego, co negatywne, a przez to odizolowania się od miłości.” David R. Hawkins „Siła czy moc”
Obecnie jest dużo takich „silnych” (sprawczych, pewnych siebie, narcystycznych) i z drugiego bieguna – „słabszych” ale egoistycznych ludzi, którzy dążą do takich efektów, jakie osiągają ci „silni” – więc oni wszyscy walczą o władzę za wszelką cenę, bezwzględnie dążą do bogactwa, do spełniania pragnień i przyjemności, do władzy, seksu i wykorzystywania innych.
I jest drugi typ osób z istotami, które nie mają już takiej ogłady i wysokich dążeń, sponiewierali siebie i ciągną w swoje „piekło” najbliższych, to są ci, którzy:
- doznając agresji i krzywdy od innych – stali się tacy sami jak ich sprawcy, nie potrafili rozpuścić traum przez wybaczenie, nazbierali potem wiele tragicznych doświadczeń,
- oraz ci, którzy przez własną agresję na otoczenie, doprowadzili się do stanu widzenia świata jak w „wykrzywionym zwierciadle”, nie dadzą sobie nic powiedzieć, bo agresywnie, bronią swoich twierdzeń i doprowadzili się do: choroby psychicznej (zobaczcie co mi robicie, walka o władzę, niechęć do podporządkowania się i socjalizacji), alkoholizmu i narkomanii. Mają oni często problem z zarobkowaniem, osiągnięciem sukcesu i stabilnością życiową, wtedy swoje frustracje wyładowują przez znęcanie się fizyczne, psychiczne i tłumienie najbliższych.
Wszyscy oni żerują na cudzej energii, co wywołuje u ich ofiar nieprzyjemne uczucia cierpienia i utraty poczucia wartości. Ich ofiary mają poszarpaną i dziurawą aurę – przez którą wycieka energia, mają zdeformowane czakry, podłączenia (kotwice), otwarte kanały połączeń telepatycznych i wtedy, trudno tym ludziom odnaleźć się w życiu.
Wszystko w życiu jest dwubiegunowe, tak samo i to zjawisko, czyli kiedy istnieje kat, znajduje on także swoją ofiarę. Więc w pewnym sensie ofiary, osoby współuzależnione, które odbierają życie jako ciągłe pokrzywdzenie i cierpienie, które nawet przez kilka wcieleń ciągle szukają dla siebie „zawieszenia” na kimś – otrzymują naukę od tych osób o przeciwnym typie osobowości, aby „wyleczyć się” z tych skłonności.
Tak działa prawo „przyczyny i skutku” (pisałam o tym w artykułach o dzieciach agresywnych) i potem dziecko, które ma zapisy z poprzednich wcieleń o kradzieżach, nieuczciwości, nie zwracaniu długów, świecie przestępczym, braku chęci do wysiłku, braku rozsądku i odpowiedzialności, nie uznawał zasad społecznych – aby się wydostać z tego „zaklętego kręgu” powtarzania tych nadużyć, dostaje w obecnym życiu rodzica o wysokich wymaganiach, który oczekuje od dziecka: wkładania wysiłku w naukę, pomocy i sprzątania, uczciwości, odpowiedzialności i posłuszeństwa. Jesteśmy „leczeni” tym z czym mamy problem, czego nie potrafimy zintegrować w umyśle (np. niewybaczenie – wybaczenie, surowość – pogoda ducha, chamstwo – życzliwość, brak rozsądku – odpowiedzialność, lenistwo – pracowitość, bałaganiarstwo – staranność, dbanie tylko o siebie – dbanie o innych, liczne kompleksy – poczucie wartości itd.) – bo nie chcieliśmy się tego uczyć.
Wracając do tematu, ofiara to syndrom wyuczonej bezradności, poczucia obrywania i cierpienia w życiu – pojawia się u osób, które z tym wzorcem przyszły na świat i potem, życie z taką dominującą (pewny siebie egoista, wykorzystuje innych), lub niszczącą osobą (alkoholik, przemocowiec) – jedynie ciągle im to potwierdza.
W dzieciństwie to rodzic jest „katem” z istotami demonicznymi, a dziecko z wyuczonym w poprzednich wcieleniach wzorcem „ofiary”, staje się ponownie „ofiarą”. Potem dziecko „ofiara”, chce szybko uciec z takiego domu i spotyka mężczyznę, do którego mocno ciągnie, podświadomie uważa, że są dla siebie pisani, łaknie miłości i wspierania, a tu znowu „ofiara” – spotyka „kata”, w osobie swojego męża lub partnera.
Dzieje się to tak długo, aż ofiara nie odzyska szacunku do siebie, wybierze samodzielność, rozwój, przestanie oczekiwać czegokolwiek od tych silnych i toksycznych osób. Cokolwiek weźmie się od ludzi z istotami, to stajemy się od nich zależni, wiążą do siebie biorcę nie przez miłość, ale przez ranienie ich, krzywdzenie i wtedy, im bardziej ofiara czuje się pokrzywdzona, tym bardziej agresor zakłada energetyczne kotwice, podłączenia, ciągle doprowadza do konfliktów, pustoszy jej psychikę i wyciąga energię. Ale na sprawcy nie robi to dużego wrażenia, nie widzą tego u siebie bo ich sumienie jest upośledzone (niewrażliwe). Zresztą oni sami sobą nie rządzą, rządzą nimi w większości czasu te istoty. Oni tylko czasami, są dobrymi sobą. Jeśli ich obserwujemy ze spokojem, to widoczny i słyszalny jest moment zmiany osobowości.
Osoby z poszarpaną aurą, zniszczoną pierwszą czakrą (która odpowiada za materię, radzenie sobie w życiu, za ambicje), z podłączeniami do splotu słonecznego (ściąganie im energii, brak radości życia, kłopoty z rozsądkiem i nauką) przez takich osobników, stają się one osłabione psychicznie i życiowo. Te dzieci, które były często i agresywnie bite, wykorzystywane seksualnie, poniżane – stają się nieufne, przewrażliwione, zamykają się w sobie, mają zatruty umysł, problemy z nauką, nie mają siły życiowej, od wewnątrz są jakby zamrożone, otumanione, odczuwają ciągle ból emocjonalny, nie mają chęci do życia (apatia, niemoc, bezradność), brak im trzeźwości emocjonalnej, nie są w stanie utrzymać jasności umysłu.
Niełatwe jest wychodzenie z takiego stanu, ale jeśli ofiary złagodzą w sobie choć trochę gniew i niewybaczenie, nawet kiedy strasznie ich boli pokrzywdzenie, można z czasem doprowadzić do zneutralizowania tego cierpienia w umyśle. Te rany potrzebują długiego procesu uzdrawiania i terapii, ale mogą zabliźnić się na tyle, aby osoba mogła dobrze sobie radzić i osiągnąć sukcesy w życiu.
Pierwszym krokiem jakim trzeba wykonać w takich przypadkach, aby zacząć łagodzenie traumy, to trzeba przestać ciągle myśleć i nawracać do przeszłości ze sprawcą, bo energia idzie za uwagą, więc ciągle ją dajemy tej osobie, o której myślimy. Trzeba nawet ze sprawcą ograniczyć, bądź zamknąć kontakty, przestać pisać smsy i nie prowadzić rozmów nawet przez telefon, bo otwierają się połączenia telepatyczne. Toksyczne osoby zwłaszcza w relacjach partnerskich po jakimś czasie, chcą wracać do nawiązywania kontaktu, jednak nie warto odnawiać tych relacji i trzeba to zrobić, nawet wbrew sobie. Bo stare podłączenia, mogą jeszcze działać przyciągająco.
Nikogo niestety, kto ma istoty demoniczne psychiki nie da rady zmusić do zrozumienia jakości jego zachowania, do tego, aby uznali, że krzywdzą innych. W moich następnych artykułach przeczytacie, że nawet nieświadomość siebie i posiadania takich istot, zostawia ślady w Duszy krzywdziciela i choć obecnie, daje sobie prawo do tego co robi, to w następnych wcieleniach, sam będzie doświadczał w końcu męki w życiu. A na razie „tam nie ma z kim rozmawiać” i taki człowiek, z pewnością nie będzie się leczył, czy zmieniał. A jeśli nawet zacznie, to ciężko mu wytrwać w pracy nad sobą, bo z byle powodu negatywnie emocjonalnego nachodzi go ciemna siła, która wpływa zaburzająco na jego świadomość i już nie jest „sobą”. Taka osoba zmienia się na twarzy, zmienia się je głos (staje się natarczywy, bezdźwięczny), a treść tego co mówi, staje się pozbawiona miłości.
Ludziom na terapii z drobniejszymi problemami, ciężko jest wytrwać w zmianie charakteru z powodu nawrotu starych nawyków myślenia (nawet kiedy obiektywnie im szkodzą), a co dopiero, kiedy ich egoizm służy ich interesom i zasilany jest istotami.
Do tego mogą dochodzić jeszcze inne zjawiska, które wpływają na ludzi, jak hipnozy zależności z poprzednich wcieleń np. między rodzicem a dzieckiem lub w związkach. W takiej sytuacji, np. grzeczne dziecko, czuje się niesprawiedliwie traktowane (niegrzeczne też czuje niesprawiedliwość), gdy drugie dziecko faktycznie jest faworyzowane, ale nie idzie otrzeźwić takiego rodzica, aby zrozumiał, jak jego postawę widzą inni. Przeważnie w tych hipnotycznych relacjach, to dziecko które „wzięło wszystko” od rodzica, w przyszłości będzie sprawiać kłopoty i ssać wsparcie przez całe życie, albo – zabiera co dostał i zaniedbuje potem rodziców.
Jest wiele zjawisk, które wpływają w różny sposób, na zachowania człowieka i on sam tego „nie czuje”. Zachowuje się w podświadomy sposób i jest w swojej nieświadomości, sterowany przez ciemne siły „jak na autopilocie”.
Wszystkie te zjawiska, są skutkiem intencji człowieka, jego postawy wewnętrznej, będącej swego rodzaju przyzwoleniem na zniewolenie od istot. Dwuznaczność moralna, do której człowiek daje sobie prawo, przekonanie o swojej niewinności – powodują, że uznajemy, iż nieświadomie nastąpiło „wzięcie” istot. Jednak nawet najmniejsze przyzwolenie (negatywne, pozbawione miłości emocje, myśli, uczucia) – są negatywnie skuteczne.
Sprawcy i egoiści rzadko szukają terapii dla siebie, ale robią to jedynie wtedy, kiedy ich sposoby działania, nie przyniosły im oczekiwanych korzyści. Aby takie osoby rozpoczęły pracę nad sobą, potrzebne jest najpierw dotarcie i zrozumienie pierwotnych przyczyn tego, dlaczego ktoś stał się katem, agresorem, dominantem, alkoholikiem, osobą chorą psychicznie.
A z kolei ofiary – zamiast odrzucać swoje trudne życie (w umyśle programy męczeństwa), być może niepełnosprawność lub inne choroby i przez to trwać w cierpieniu – powinny przytulić swój los, takim jaki jest, bo realnie rzecz biorąc, nie zmienimy i nie mamy wpływu na jakość swojego dzieciństwa, czy na to, że urodziliśmy się niepełnosprawni. Trzeba ciągle dokonywać akceptacji sytuacji taką jaka jest (zachowujemy dzięki takiej postawie siły, mamy energię do działania w swoich sprawach), zamykać drzwi za przeszłością, przestać „drapać ranę”, przestać nawracać w myślach i rozmowach do sprawców naszego osłabienia i trudnego losu.
Tylko tak można zacząć budować nową, wewnętrzną płaszczyznę siebie, dzięki wybieraniu postaw samowzmacniania, które zawsze są potrzebne w relacjach z manipulantami i agresywnymi ludźmi. Bo to, na co jedynie mamy wpływ – to jest nasze własne zachowanie.
Im więcej mamy energii przez zachowanie pogody ducha, pewności siebie, wybaczania – tym lepiej rozwiązujemy problemy i konflikty, które mogą nas spotkać.
„Nasze życie jest takim,
Jakim uczyniły go nasze myśli.”
Marek Aureliusz